zjazd na nartach

Klauzula alkoholowa w ubezpieczeniach narciarskich – na czym polega?

Zimowe szaleństwo zbliża się coraz większymi krokami. Myśląc o wykupieniu atrakcyjnej wycieczki na ferie zimowe, nie można zapomnieć o uzupełnieniu jej równie atrakcyjnym ubezpieczeniem turystycznym. Szczególnie, że takie ferie to czas relaksu i beztroski, a niektórym zdarza się w tym czasie zapominać o rozsądku i odpowiedzialności. W efekcie niektórzy wybierają się na stok pod wpływem alkoholu. Podczas, gdy wypadki na stoku mogą się przydarzyć praktycznie każdemu, pod wpływem alkoholu, szansa na ich wystąpienie rośnie. Jak może Ci pomóc ubezpieczenie turystyczne w takiej sytuacji?

 

Ubezpieczenie turystyczne na narty

Zasadniczo, podstawowym zadaniem ubezpieczenia narciarskiego jest ochrona podróżnych na wypadek zdarzeń losowych, do których dojdzie nie z ich winy. Pobyt, szczególnie za granicą, wiąże się z tym, że za wszystkie procedury medyczne trzeba w danym kraju zapłacić. Brak lokalnego ubezpieczenia zdrowotnego wyłącza z bezpłatnej opieki medycznej. Ubezpieczenie turystyczne pozwala pokryć koszty leczenia, konsultacji medycznych czy akcji służb ratunkowych.

 

W większości ubezpieczeń pokrywane są koszty tych zdarzeń, które miały miejsce niezależnie od działania czy zachowania ubezpieczonego. To powoduje, że w gronie wyłączeń najczęściej pojawia się informacja o wypadkach, do których dochodzi pod wpływem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych, które spożywał ubezpieczony.

 

Czym to skutkuje? Gdy w ubezpieczeniu spożycie alkoholu znajduje się w grupie wyłączeń odpowiedzialności, to zdiagnozowanie stanu upojenia u poszkodowanego, wyłącza możliwość uzyskania odszkodowania. Za wszelkie leczenie, procedury medyczne czy akcje ratunkowe, poszkodowany musi wówczas zapłacić z własnych pieniędzy.

 

Czym jest klauzula alkoholowa

Biorąc pod uwagę fakt, że na takich wyjazdach większość podróżnych się rozluźnia i zdarza się im iść na narty po spożyciu kilku piw lub drinków, niektóre firmy ubezpieczeniowe wprowadziły klauzulę alkoholową. Oznacza to, że po jej wykupieniu, ubezpieczony nadal będzie objęty ochroną, nawet gdy wybierze się na stok „pod wpływem”.

 

Jeżeli w takim stanie spowoduje, że dojdzie do wypadku z jego udziałem, złamie nogę czy będzie wymagał hospitalizacji, firma ubezpieczeniowa wypłaci odszkodowanie a tym samym pokryje koszty leczenia niefrasobliwego klienta.

 

Trzeba jednak pamiętać, że w wielu miejscach pobyt na stoku pod wpływem alkoholu jest całkowicie zakazany i karany. Kary są różne, począwszy od grzywny i mandatu, a skończywszy na karze więzienia. Ubezpieczenie nie chroni przed tymi konsekwencjami. Firma ubezpieczeniowa nie pokryje kosztów mandatu czy grzywny i nie powstrzyma przed odprowadzeniem do aresztu. Może jedynie ponieść finansowe konsekwencje leczenia poszkodowanego.

 

Warto przy tym wiedzieć, że jest to zazwyczaj umowa dodatkowa, dodatkowo płatna, którą trzeba po prostu osobno wykupić.

 

Skąd się wziął pomysł?

Na podstawie danych statystycznych i przeprowadzonych badań okazało się, że wielu turystów wybiera się na stoki po wypiciu pewnej ilości alkoholu. Motywowane jest to najczęściej chęcią rozgrzania się, rozluźnienia czy poprawienia sobie nastroju.

 

Wprowadzenie więc klauzuli alkoholowej do ubezpieczenia nie było wyłącznie chwytem marketingowym, ale realną odpowiedzią na potrzeby rynku, w którym w tym zakresie były luki.

 

Jak działa klauzula alkoholowa

Firmy, które zdecydowały się na wprowadzenie klauzuli alkoholowej do swojej oferty przyjęły jedną z dwóch strategii. Pierwsza, która jest dla klientów wygodniejsza, to brak jakichkolwiek limitów. Oznacza to, że ilość wypitego przez ubezpieczonego alkoholu nie ma znaczenia dla ubezpieczenia. Czy będzie to odrobina rzeczywiście na rozgrzanie, czy dużo większa ilość, firma i tak i tak opłaci poszkodowanemu koszty leczenia. Strategię tę przyjęły między innymi: Allianz, AXA Assistance, ERV, Nationale Nederlanden czy Signal Iduna.

 

Druga strategia to limity. Niektóre z firm ubezpieczeniowych uznały, że owszem, obejmą ochroną ubezpieczeniową swoich klientów po spożyciu alkoholu, ale pod warunkiem, że to spożycie będzie niewielkie. Ustalono tu limit 0.5 promila, przy czym jest to stężenie alkoholu we krwi. Takie stanowisko przyjęła AXA Travel Insurance i Europa Ubezpieczenia. Jeżeli więc podróżny wykupi ubezpieczenie z limitem, a limit ten przekroczy, to firma ubezpieczeniowa nie weźmie za niego odpowiedzialności.

 

Jakie zdarzenia są objęte ochroną?

Ważne jest by sobie uzmysłowić, za jakie zdarzenia firma zapłaci, gdy podróżny zdecyduje się na wykupienie polisy z klauzulą alkoholową. Otóż, firmy pokryją koszty leczenia oraz następstwa nieszczęśliwych wypadków. Nie pokryją kosztów szkód powstałych na mieniu czy też kosztów szkód powstałych u osób trzecich. Tę część powinno pokrywać ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym.

 

Czy klauzula alkoholowa przewiduje wyłączenia?

Tak, klauzula alkoholowa przewiduje wyłączenia i warto sobie zdawać z nich sprawę. Przede wszystkim firma nie wypłaci odszkodowania, gdy ubezpieczony, będąc pod wpływem alkoholu dopuści się złamania prawa czy wręcz przestępstwa. Nawet jeżeli na skutek wspomnianego złamania prawa czy przestępstwa dozna uszczerbku na zdrowiu, to sam fakt działania wbrew literze prawa, wyłącza odpowiedzialność ubezpieczyciela.

 

Wyłącza ją również rażące niedbalstwo poszkodowanego lub niezachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa. Jeżeli poszkodowany nie zapnie prawidłowo nart lub nie założy kasku – firma automatycznie zostaje wyłączona z odpowiedzialności za wszelkie wypadki ubezpieczonego. Szusowanie po stoku pod wpływem alkoholu to jedno, ale niezabezpieczenie głowy, czy dopuszczenie się innego lekkomyślnego działania, to zupełnie inna kwestia.

 

Warto pamiętać, że najlepszą decyzją jest wyjście na narty na trzeźwo. Gdyby jednak narciarz przeczuwał, że zdecyduje się na drinka na rozgrzanie, to wcześniej niech zadba o odpowiednie i kompleksowe ubezpieczenie dla siebie.

Więcej informacji można przeczytać na https://rankomat.pl/turystyka/piles-na-wakacjach-ubezpieczyciel-i-tak-zaplaci-za-wypadek